Blog Trenera

International Swimming League Sezon 2 – subiektywne podsumowanie

               Zakończył się drugi sezon ISL, czyli rozgrywki w ramach międzynarodowej ligi pływackiej. Format stworzony w 2019 roku, powiew świeżości w światowym pływaniu. W tym roku, idąc za przykładem innej zawodowej ligi (NBA), rozgrywki odbyły się w „bańce”. W Budapeszcie najlepsze zawodniczki i zawodnicy przez 8 tygodni mieszkali, trenowali i startowali w 10-ciu meczach sezonu zasadniczego, a następnie w półfinałach i wielkim finale.

Ostatecznie zwyciężyła drużyna Cali Condors, zdecydowanie wygrywając finał, przez całe rozgrywki nie przegrywając ani jednego meczu. Zespół prowadzony przez byłego znakomitego pływaka i olimpijczyka, Jason’a Lezak’a – pokonał w finale zeszłorocznych mistrzów (Energy Standard) oraz drużyny London Roar i L.A. Current. I mimo, że wynik jest dość jednoznaczny, to nie oznacza to, że w finale brakowało emocji!

Bardzo wysoki poziom sportowy, który reprezentują zawodnicy ligi sprawiał, że na przestrzeni całego sezonu mogliśmy ekscytować się wyścigami w każdym meczu. Rekordy krajów, kontynentów czy świata, padały jeden za drugim. Dodatkowego smaku rywalizacji dodawała nowa zasada, w myśl której, zwycięzcy poszczególnych konkurencji mogli „okraść” z punktów osoby z dalszych miejsc. Pod warunkiem, że pokonały je w sposób znaczący, uzyskując na mecie określoną dla każdego dystansu przewagę czasową. Dzięki tej nowej zasadzie (nazywanej Jackpot) osoby, które w swoich wyścigach ocierały się o rekordy świata lub je biły, potrafiły zamiast 9 punktów dla drużyny (tyle standardowo otrzymuje osoba na pierwszym miejscu) zdobyć ich powyżej 20!

Drugo sezon ISL pozwolił mi oglądać najlepsze zawodniczki i zawodników, którzy pływali częściej niż raz na rok, podczas głównej imprezy sezonu. Dodatkowo miałem okazję poznać nowe twarze, do tej pory nieznane, a które prawdopodobnie zagoszczą w światowej czołówce na dłużej. Listę osób, które wywarły na mnie duże wrażenie (a wcześniej w ogóle o nich nie słyszałem) otwiera Beryl Gastaldello, francuska pływaczka, rywalizująca w stylu dowolnym i motylkowym, która zajęła 3 miejsce w indywidualnej klasyfikacji MVP całego sezonu. Emre Sakci – zawodnik z Turcji, który na 50 m klasycznym bił rekordy Europy, czy Siobhan Haughey, która ze zdecydowaną przewagą wygrywała 200 i 400 m stylem dowolnym. Jeżeli do takich osób, dodamy wszystkim znane gwiazdy światowego pływania, jak Caeleb Dressel, Lilly King, Adam Peaty, Sarah Sjostrom, to otrzymamy genialny produkt sportowy, jakim w moim przekonaniu jest ISL.

Warto również wspomnieć o Polskiej reprezentacji w Budapeszcie. Zaczynając od Katarzyny Wasick, która na 50 m stylem dowolnym wygrywała z mistrzynią olimpijską, biła rekordy kraju, „kradła” punkty i mocno przyczyniła się do tego, że jej drużyna (NY Breakres) weszła do półfinałów. Marcin Cieślak (Cali Condors) wyśrubował podczas tego sezonu rekordy kraju na 50 i 100 m stylem motylkowym oraz na 100 m stylem zmiennym. W swoich wyścigach bardzo często dopływał do ściany jako drugi, zaraz za rekordzistą świata i MVP tego sezonu – Caeleb’em Dressel’em. Radosław Kawęcki (Cali Condors) na 200 m stylem grzbietowym zapewniał swojej duże ilości punktów w każdym meczu i mocno przyczyniając się do dominacji swojego zespołu nad innymi. Kacper Majchrzak (Cali Condors), Alicja Tchórz, Jakub Skierka, Michał Poprawa i Jan Świtkowski (wszyscy NY Breakers) uzupełnili skład Polaków w ISL, bardzo solidnie prezentując się w każdym spotkaniu i gwarantując swoim zespołom spore ilości punktów.

To wszystko sprawiło, że w tym dziwnym roku 2020 bez Igrzysk Olimpijskich, mogliśmy emocjonować się wyścigami pływackimi na naprawdę najwyższym poziomie. Dawno nie widziałem tylu rekordów świata, w tak krótkim czasie, co podczas ostatniego weekendu i finału ISL. Nie wiem czy oglądaliście na bieżąco zmagania 10-ciu drużyn rywalizujących w tegorocznej edycji? Jeśli nie, to szybko nadrabiajcie zaległości (materiały wideo dostępne są na oficjalnych kanałach International Swimming League)! Naprawdę warto!